środa, 14 sierpnia 2013

Prolog

~*~

W około błysk fleszy. Tańczę najważniejszą część mojego tańca. Wszyscy klaszczą i wiwatują, a ja oddaję się muzyce. Zatracam się w niej. Jestem gwiazdą. 
-Panno Price. Czy może pani powtórzyć ostatni wers wiersza, który właśnie przeczytałam?- kobieta w ołówkowej spódnicy podeszła do mojej ławki i wlepiła swój przenikliwy wzrok we mnie. 
-Przepraszam. - wybełkotałam. 
-Ty mnie tutaj nie przepraszaj, tylko przestań marzyć o bóg wie czym i uważaj. Koniec roku blisko, a ty nie masz za dobrych ocen. - popukała jeszcze przez chwile w moją brązową ławkę i odeszła, by nadal zanudzać nas wszystkich przedmiotem, który tak naprawdę nam się nie przyda. 
Gdzie tu jest sens?  Po co uczyć się języka, którym posługujemy się na co dzień? 
Dzwonek. Moje zbawienie. 
Wyszłam tempem sportowca z klasy i udałam się do swojej szafki. Zapakowałam wszystko co było potrzebne do skórzanej torby i zamknęłam blaszane drzwiczki. Odwróciłam się niepewnie. Przede mną stała cała banda tych 'najfajniejszych'. 
-Czego chcecie? - wyszeptałam i spuściłam wzrok na swoje nowe, czarne buty. 
-Czy my zawsze musimy czegoś chcieć? - zaśmiała się Tiffany. 
-A może jednak? - Peter przemknął po wszystkich oczami i mocno popchnął mnie na ścianę ściskając za gardło. 
-Jak tam twoja siostra? - zakpiła Rachel.
-Podobno zdobyła już statuetkę. Wow. - znów zaśmiała sie blondynka. 
-Takich jak ty powinno się od razu po porodzie zabijać. - warknął Peter mocniej ściskając. 
-Dobra Peter. Idziemy już. Nie trać czasu. - Jason chwycił blondyna za ramię i cała czwórka odeszła. Odetchnęłam. 
Zawsze zastanawiałam się czemu są tacy. Czemu zawsze się ze mnie śmieją, albo robią takie coś jak dzisiaj?  Przecież ja niczym nie różnie się od tamtych dziewczyn, a to że mam sławną siostrę nie powinno im chyba przeszkadzać. W końcu co ich obchodzi moja rodzina? Zawsze się łudziłam, że po prostu mi zazdroszczą, ale to nie jest zazdrość. To jest znęcanie się. Bezpodstawne znęcanie się nade mną. 
No bo gdybym była jakimś kujonem, albo gdybym była naprawdę wkurzająca, no to byłby powód. Ale przecież ja mam słabe oceny z naszego własnego języka! I na dodatek zawsze ich omijam sporym łukiem. 
Codziennie jest to samo. Boję się nawet wracać sama do domu, bo myślę, że oni gdzieś tam są i czekają na mnie. 
Chciałabym ich przeprosić za coś czym tak strasznie ich denerwuję, żeby wreszcie dali mi spokój, żeby znaleźli sobie nową ofiarę. 

~*~